ja byłem z piątku na sobotę i całą sobotę złapałem tylko 13 płoci nie licząc tych nie wymiarowych
równiez kleni niewymiarowych lecz płocie były od25cm do 30cm
zabawa była i super pogoda dopisała
ognisko grill miła atmosfera dużo żartów i kawałów było wesoło
Metoda połowu: boja,grunt,spławik Pomógł: 8 razy Wiek: 43 Dołączył: 31 Paź 2009 Posty: 503 Skąd: Łódź-ŁKS
Wysłany: 2011-04-04, 08:44
Wczoraj z Loduwą zainaugurowaliśmy sezon 2011 .Celem wyprawy była .....Wisła. Ponieśliśmy klęskę......aczkolwiek nie do końca sromotną .Wiał silny ,porywisty wiatr....strącał wędki z podpórek.....przewracał browary, sponiewierał siedziska i chciał zepchnąć auto do wody Doszliśmy z Arkiem do wniosku ,że obraliśmy sobie nieodpowiednią porę na wędkowanie. Powinniśmy przyjechać w sobotę wieczorem, zostać na noc i zakończyć łowienie przed południem. Z naszego wywiadu jasno wynikało ,że najlepsze brania były wieczorem i w nocy.....nad ranem obudziła się drobnica. Mam kilka fotek do wklejenia ......postaram się opublikować je później.
_________________ CO BY BYŁO GDYBY RYBY POTRAFIŁY GADAĆ?
ja jade z piątku na sobotę , zabierzcie ochotki z kilo do zanęty pinki i białe ale pinki muszą być czerwone oraz dobrze jak haczyk tez jest czerwony,zanęty nie za dużo tylko by zapchać koszyk napełniony ochotka
Piątek ??już szlak mnie trafiał jak widziałem ten szkwał i deszcz ,ale byłem pełni nadziei ze będzie poprawa pogody.Szybko z pracy do domu i pakowanie sprzetu wyjezdzamy 17godzina i miedzy Łodzia a Głownen kor aż mnie kurwica brała,ale wytrwale burczac bod nosem wszelkie przekleństwa dotralismy nad Wisełke
Głowe chciało urwac tak wiało lecz kolega Gregorz mnie pocieszał ze bedzie OK
szybkoi zaneta dorobiona 1,5kg ochotki w wiaderku z zaneta i pól kilo na dodatek do koszyka zrobi swoje
szybko zapadła ciemność nocy nieuniknionej literek przy grillu pękł bo jak można inaczej na wypadzie wędkarskim??? Ranek był objecujacy i piekny słoneczny wiec zabraliśmy sie do szalonego wędkowania, lecz po sprawdzeniu wedek po nocy szokujacy był fakt ze miętusy na haku sie uwiesiły lecz na jednej nawet haczyk złamany.
Szybko wszystko zrychtowalismy i poszły koszyki do wody z zanetą, po chwili już wędki sie naginały
Ostatnio zmieniony przez limahl 2011-04-10, 17:24, w całości zmieniany 5 razy
Brały i czasami sie spinały ale jak zwylke cos nie pasowało jak nie chaczyk to grubosc zyłki . jesli był hak ok to go prostowały jesli mocniejszy to problem załozenie pinki bo była drobna
Prawda jest fakt ze było zajebiście i przyjemnie ryby dopisały i pogoda naszczescie sie zmnienała na nasza korzysc ,a efekt był taki----
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach